15.09.2011 r.

Jakub Kronenberg: Przyroda to zasób, którym musimy odpowiedzialnie gospodarować

Renata Putkowska

O przyrodzie z ekonomicznego punktu widzenia oraz o korzyściach, jakie niesie tego typu perspektywa mówi doktor Jakub Kronenberg, adiunkt na Uniwersytecie Łódzkim oraz członek zarządu Fundacji Sendzimira.

Dlaczego, Pana zdaniem, przyroda potrzebuje kategorii ekonomicznych? To naturalna konsekwencja, rodzaj kompromisu czy może przegrana ze współczesnym "kultem pieniądza"?

Przyroda to zasób, którym musimy odpowiedzialnie gospodarować. Podobnie zarządzamy innymi zasobami, np. ludzkimi, finansowymi, rzeczowymi. Przyroda jest zasobem, który dostarcza nam strumienia dóbr i usług niezbędnych do funkcjonowania gospodarki i społeczeństwa.

Dobre gospodarowanie tym zasobem jest podstawą racjonalnych długoterminowych decyzji ekonomicznych. Mówiąc o środowisku przyrodniczym w ten sposób, wskazujemy na to, jak bardzo jest powiązane z innymi elementami naszej rzeczywistości.

Posługujemy się językiem, który znalazł się w powszechnym użyciu, a zatem odwołujemy się do powszechnie zrozumiałych kategorii, docierając dzięki temu do szerszego grona odbiorców.

Wartość usług przyrody można policzyć, można również za nie zapłacić (np. ponosząc koszty ich sztucznego wytwarzania). Czy można też na nich zarobić?

Wartość usług ekosystemów może być podstawą transakcji pomiędzy odbiorcami, którzy z nich korzystają, a "dostawcami", od których zależy, czy dany ekosystem będzie w stanie dostarczyć określonych usług.

"Dostawcami" mogą być właściciele lub dzierżawcy terenów, na których powstają usługi ekosystemów. Popularność tego typu transakcji gwałtownie rośnie, zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się.

Firma Nestle, która pozyskuje wodę mineralną Vittel, płaci okolicznym rolnikom za to, żeby nie przekraczali określonej ilości krów lub środków chemicznych na hektar, tak aby nie nadwyrężyć samooczyszczających zdolności ekosystemu. Nestle jest tu odbiorcą, a rolnicy "dostawcami" usługi.

Choć w rzeczywistości usługa jest dostarczana przez ekosystem, to jego zdolność do jej dostarczenia zależy od charakteru wykorzystania tego terenu przez posiadających i dzierżawiących te ziemie rolników.

Podstawą do wyliczenia poziomu tego typu płatności za usługi ekosystemu jest więc najczęściej koszt alternatywny, czyli wartość dochodu, który właściciel ekosystemu mógłby czerpać z innej formy jego wykorzystania.

Usługi ekosystemu to korzyści, które człowiek czerpie z natury. Czy można też wycenić straty w środowisku wywołane działaniami człowieka (np. koszty zanieczyszczenia powietrza, nadmiernej eksploatacji surowców itp.)?

W obu przypadkach często wykorzystujemy te same metody, a w szczególności metodę kosztu odtworzenia. Polega ona na obliczeniu, ile musielibyśmy zapłacić za odtworzenie zniszczonego ekosystemu, tak by ponownie móc korzystać z jego usług.

W niektórych krajach podstawą ustalania wartości drzew w miastach jest to, ile kosztowałoby ich odtworzenie, tak by mogły oczyścić tę samą ilość powietrza. Wartość tych drzew wycenia się tam w oparciu o koszty posadzenia nowych drzew i utrzymania ich tak długo, by osiągnęły wielkość rozpatrywanego drzewa.

Ta metoda ma jednak ograniczone zastosowanie, ponieważ odtworzenie wielu ekosystemów jest po prostu niemożliwe. Z drugiej strony możemy też ustalić, jakich kosztów dany ekosystem pozwolił nam uniknąć lub pozwoliłby uniknąć, gdyby nie został zdegradowany.

Szacuje się na przykład, że straty spowodowane przez Huragan Katrina byłyby o 2/3 niższe, gdyby nie doszło do zniszczenia naturalnych nadmorskich mokradeł, które stanowiły naturalny bufor dla fali powodziowej. Analogicznych korzyści dostarczają nam tereny zalewowe w dolinach rzecznych, stąd tak ważne jest utrzymanie ich w naturalnym stanie.

Czy międzynarodowy handel pozwoleniami na emisję CO2 wiąże się z koncepcją usług ekosystemowych?

W ramach międzynarodowego systemu ograniczania emisji CO2 istnieje też możliwość rekompensowania szkód poprzez przeciwdziałanie emisjom w innym miejscu.

Możliwość taką zapewnia Protokół z Kioto: podmiot z kraju rozwiniętego może sobie zagwarantować możliwość dalszego emitowania CO2, jeśli zapewni równoważne ograniczenie emisji tego gazu w kraju słabiej rozwiniętym.

Może to osiągnąć inwestując tam w efektywność energetyczną lub w rozwój odnawialnych źródeł energii, ale może też wykorzystać usługi ekosystemu – pochłanianie CO2 przez lasy. Dawniej możliwe było tylko sadzenie nowych lasów (zalesianie).

Tak samo działają zresztą coraz bardziej popularne programy offsetowania emisji CO2, w ramach których każdy może obliczyć, ile CO2 zostało wyemitowane w wyniku np. podróży samolotem albo organizacji konferencji i „zneutralizować” te emisje sadząc drzewa (w Polsce tego typu offset dla indywidualnych i instytucjonalnych odbiorców oferuje Fundacja Aeris Futuro).

Później, w ramach programu REDD+, pojawiła się również możliwość otrzymywania przez kraje słabiej rozwinięte dotacji za przeciwdziałanie deforestacji (wylesianiu) i degradacji lasów. W ten sposób wykorzystuje się usługi istniejących ekosystemów i zapobiega ich niszczeniu.

***

Jakub Kronenberg - ekonomista i adiunkt na Uniwersytecie Łódzkim. Zajmuje się między innymi: ekonomią ekologiczną i ekologią przemysłową. Jest także ekspertem Enterprise Europe Network przy Fundacji Rozwoju Przedsiębiorczości w Łodzi. Pracował również dla Komisji Europejskiej  w programie Eco-innovation (2009).

Promuje zrównoważony rozwój jako trener i wykładowca Akademii letnich organizowanych przez Fundację Sendzimira oraz licznych szkoleń w tym zakresie zarówno w Polsce jak i za granicą. Ma na koncie ponad 30 publikacji naukowych, w tym 10 o zasięgu międzynarodowym.

Wywiad dla CSRinfo przeprowadziła Renata Putkowska.

 

 

Drukuj   Delicious Delicious   wykop.pl Wykop

Partnerzy biznesowi: